środa, 7 grudnia 2016

The Ape Man (1943) reż. William Beaudine

O "Monogramie 9" wspominałem przy okazji "Invisible Ghost". "The Ape Man" jest kolejnym filmem tej serii i chyba tym najwyżej cenionym. Powód ku temu jest jeden - to jeden z najlepszych przykładów kina klasy B lat 40stych i zdecydowanie najbardziej siarczysty.
Dużo absurdu i dużo zabawy.

Bela Lugosi gra naukowca, Jamesa Brewstera, który przeprowadza na sobie eksperyment, w efekcie którego staje się pół-człowiekiem, pół-małpą. Usiłuje on odzyskać ludzka formę, lecz do tego potrzebuje specjalnego płynu, który można pozyskać z ludzkiego ciała... dlatego rusza w miasto mordować. Pomagają mu w tym jego siostra Agatha, przyjaciel, naukowiec i wielki goryl.

Od warstwy fabularnej film jest kuriozalny. Nie wiem na czym polegał i jaki miał cel eksperyment zamiany człowieka w małpę ale... ok. Nikt też nie zwraca uwagi na owłosionego gościa, który nocami paraduje z wielkim małpiszonem za rękę po ulicach miasta.
Sens i logika nie mają tu żadnego znaczenia, bo ogląda się to kuriozum wybornie.
"The Ape Man" ma swój klimat i nie jest nawet specjalnie długi.
Charakteryzacja Lugosiego wygląda świetnie, on sam porusza się w ten charakterystyczny, małpi sposób.
Mamy także jego małpiego pomocnika, który jest po prostu gościem w przebraniu goryla. Klasa B pełną gębą.

"The Ape Man" to taka niskobudżetowa ramotka, jakich Lugosi ma na swoim koncie masę. Albo to kupicie i, jak ja, będziecie się dobrze bawić, albo się wynudzicie i poczujecie zażenowani.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza